Doktorat, Inżynieria biomedyczna, Nauka, USA

Czas na Hawaje!

Dziś jest piątek trzynastego, dzień w sam raz na zabawę sylwestrową dla przesądnych. Dlaczego? Poniżej podpowiedź:

  • Czy jesteś przesądny/przesądna?
  • Tak/Nie.
  • A co byś powiedział(a) na zabawę sylwestrową w piątek trzynastego?

Teraz przejdziemy do sedna. W poniedziałek lecę na Hawaje. I przejdźmy do krótkiej historii, jak to się zaczęło.

2 lutego dostałem e-maila z propozycją wzięcia udziału w konferencji EMBC, która jest organizowana w Honolulu na Hawajach. Miałem pomysł na artykuł, siadłem do badań i pisania, ale rozbolała mnie głowa i musiałem się zdrzemnąć. Następnego dnia wróciłem do pisania artykułu. Kontynuowałem jeszcze w niedzielę 4 lutego i przed drugą w nocy w poniedziałek 5 lutego. Tego samego dnia dowiedziałem się, że termin nadsyłania artykułów przedłużono o dwa tygodnie.

Najpierw było trochę przerwy. Następnie zacząłem przyglądać się bliżej artykułowi i poprawiać go. Po poprawkach przesłałem artykuł na konferencję i zostało tylko czekać na odpowiedź recenzentów i komitetu programowego.

To teraz wyjaśnienia. EMBC to skrót od Annual International Conference of the IEEE Engineering in Biology and Medicine Society. Jest to jedna z największych na świecie konferencji naukowych dotyczących inżynierii biomedycznej w szerokim znaczeniu. Więcej o tegorocznej edycji możecie poczytać tutaj.

1 kwietnia miała być decyzja o przyjęciu lub odrzuceniu artykułu. Cały czas liczyłem się z możliwością odrzucenia, ale tydzień później, tj. 8 kwietnia przyszła odpowiedź o przyjęciu artykułu do publikacji. Od lutego zastanawiałem się, jak to będzie z wizą do USA, z dojazdem, pobytem. Przyszła kolejna okazja na poprawę artykułu.

Po wykonaniu poprawek przyszła pora na zapłacenie. Wyszło 400 USD za przesłanie artykułu i zarejestrowanie się na konferencję. Zapłacone kartą.

Od tej pory zaczęło się załatwianie spraw około konferencyjnych.

Pierwsza: wiza do USA. Jeśli chcecie szczegółów, przejdźcie tutaj.

Po wizie przelot. Będzie z Krakowa (KRK) przez Frankfurt (FRA) i Vancouver (YVR), a powrót przez Los Angeles International Airport (LAX) i Monachium (MUC).

Kolejna rzecz to eTA. Jest wymagane od każdego obywatela państwa mającego ruch bezwizowy z Kanadą, jeśli przylatuje do Kanady.

Skoro lot załatwiony, zostaje załatwić hotel. Hotel załatwiony, więc trzeba załatwić auto.

To teraz pakowanie i odlot!

PS. To jest wpis nr 128.

Reklamy
Szkolnictwo wyższe

Historia propozycji reformy Gowina

Wczoraj trwało procedowanie ustawy Gowina (Ustawy o szkolnictwie wyższym i nauce) i zakończyło się przyjęciem przez Sejm. Przejdźmy teraz do motywacji.

Motywacje

1. Niska pozycja polskich szkół wyższych w światowych rankingach.

2. Duża liczba doktorantów (ok. 40-45 tysięcy), spośród których obroni się co szósty lub siódmy (ok. 7000). Ponadto większość doktorantów nie otrzymuje stypendium i musi dorabiać, aby utrzymać się.

3. Niski poziom umiędzynarodowienia polskich szkół wyższych.

4. Częste głosy wśród pracodawców, że absolwenci nie mają niezbędnych umiejętności zawodowych.

5. Niska mobilność wewnętrzna polskich pracowników nauki.

6. Jeszcze można znaleźć inne…

Trzy projekty

W lutym 2017 roku Dziennik Gazeta Prawna opublikował artykuł nt. trzech zwycięskich projektów. Wybrano projekt zespołu z Uniwersytetu SWPS, zespołu z UAM w Poznaniu oraz zespołowi z Instytutu Allerhanda, fundacja prowadząca badania nad prawem. Odnośniki do pełnych wersji tych projektów można znaleźć tutaj.

Potem połączono założenia tych trzech projektów w toku konsultacji wewnątrz Ministerstwa, rządu, gremiami reprezentującymi różne grupy interesów w środowisku akademickim, jak KRASP, KRD, Parlament Studentów RP.

Kontrowersje

Kontrowersji nie brakuje od początku. Głosy krytyczne artykułują między innymi Krytyka Polityczna (tu i tu), Obywatele Nauki (tu), Krajowa Reprezentacja Doktorantów, UW, AGH. I teraz przejdę do moich uwag.

Moje uwagi

Jest pełno sprzecznych informacji w związku z tą reformą. Podejrzewam, że może uczynić więcej złego niż dobrego. Dlaczego?

Punkt 1. Bez zapewnienia odpowiedniego finansowania nauki (nie tylko przez granty) uczelnie nie mogą prawidłowo funkcjonować. Chodzi nie tylko o pieniądze na sprzęt, ale też odpowiednie płace dla pracowników akademickich, środki na prowadzenie badań naukowych, publikacje, udział w konferencjach naukowych. Chroniczne niedofinansowanie jest największym problemem polskiej nauki. Jak naukowiec ma działać, jeżeli nie ma za co przeżyć? A nawet przeprowadzić badań i opublikować ich wyniki?

Punkt 2. Niby były konsultacje, ale tak naprawdę nie wiadomo, czy je uwzględniono. Gdyby w praktyce legislacyjnej konsekwentnie stosowano śledzenie wersji na wzór procesu wytwarzania oprogramowania i można było dojść do autorów każdego fragmentu, można byłoby wskazać ewentualnego winowajcę. Legislacyjny odpowiednik blame z systemów kontroli wersji.

Punkt 3. Proponowana w ustawie Rada Uczelni może być instytucją wywierania nacisku politycznego, obyczajowego, religijnego, gospodarczego na codzienne funkcjonowanie uczelni. Proponuje się minimum 50% członków spoza uczelni. I jeszcze były (a może jeszcze są?) zakusy odebrania prawa do posiadania przedstawicieli w organach uczelni studentom i doktorantom.

Punkt 4. Ocena śródokresowa doktoranta może być jednym wielkim picem na wodę – będzie pozytywna, jeśli trzeba będzie przepchnąć doktoranta na kolejne dwa lata. Natomiast negatywna ocena będzie wygodnym narzędziem pozbycia się doktoranta.

Punkt 5. Według ministra Gowina struktura ma nie być definiowana w ustawie, tylko w statucie (wypowiedź z 2 października 2017 w Gliwicach). Według mnie to jest powodem krążących w środowisku akademickim opinii, że trzeba pożegnać się z wydziałami i Radami Wydziałów, które mają być zastąpione przez komisje senackie (Senatu uczelni).

Część dalsza już niedługo…

 

Specjalne

13000 wyświetleń

Właśnie minęło 13000 wyświetleń od założenia w 2015 roku. W trzy lata, bez wydawania pieniędzy na autopromocję, nie poświęcając się temu na pełny etat. Jeśli będzie jakaś interesująca liczba wyświetleń lub użytkowników, którzy odwiedzili ogółem, spodziewajcie się kolejnego komunikatu. Dobranoc!

Internet

Trendy w Internecie

Nawiązując do tego posta na Facebooku (swoją drogą polecam) i wszechobecnej paniki związanej z RODO, wyrażę swoją opinię na temat.

Podsumowanie artykułu

Koniecznie wypunktowane i na początku artykułu. Zawiera najważniejsze tezy zawarte w artykule. Widzę tu nawiązanie do streszczenia w pracy naukowej, ale nieudolne. Tak naprawdę można nazwać tę sekcję tl;dr (too long; don’t read) – sekcja dla tych, którzy nie chcą przeczytać całości.

Clickbaitowe tytuły

Tytuły, które mają złowić naiwnych czytelników i zapewnić odbiorców wciskanych na stronę reklam. Rozmieszczonych gorzej niż w papierowych gazetach.

Straszenie RODO

Ostatnia panika w sprawie RODO jest związana z tym, że nie można bezkarnie śledzić użytkowników. Jeszcze odcinanie od treści w razie odmowy śledzenia? I informacje na 3/4 strony o obecnej polityce przetwarzania danych osobowych…

Informacja o cookies

Pomysł rodem z Komisji Europejskiej: miało być pięknie, a wyszło jak zwykle. Czyli użytkownicy mieli być bardziej świadomi wykorzystywania plików cookies, które są protezą zapewniającą protokołowi HTTP obsługę stanu po stronie klienta. Pamiętajmy o tym, że w protokole HTTP nie jest przechowywana informacja o stanie.

Filmy z autoodtwarzaniem

Włączają się w najmniej odpowiednim momencie i są wciśnięte w stronę, bo tak. Często zawierają reklamy. Pół biedy, jeśli tam jest główna treść. Albo mamy do czynienia z YouTube. Ale robienie filmu na modłę Onet100” (trwające 100 sekund filmy pełniące rolę udźwiękowionej i podzielonej na części infografiki) w artykule niezwiązanym tematycznie to już jest robienie z czytelników debili. I jeszcze to okienko w rogu z trwającym filmem… I tu jest często ukryte źródło dźwięków wydobywających się ze strony internetowej.

Zgody na lokalizację

Zrozumiałe w przypadku map internetowych czy rozkładu jazdy pociągów. Ale jeśli wiadomości nie są do końca lokalne…

Zgody na powiadomienia

Ostatnią modą jest wymuszanie powiadomień (push notifications) obsługiwanych przez skrypt po stronie serwera. Mają na celu wysyłanie przez przeglądarkę internetową powiadomień systemowych ze stron internetowych. Przydatna opcja, jeśli chodzi o czaty, Facebook Messengera, Facebooka, ale w pozostałych przypadkach wątpliwe.

Wyskakująca informacja o newsletterze

Czytasz sobie artykuł czy post na blogu a tu atakuje cię prośba o dołączeniu do newslettera. Często spotykane na poczytnych blogach, np. Johna Somneza (Simple Programmer). Są też wyjątki, takie jak Devstyle.pl.

Prośba o wyłączenie adblocka

Częsta przypadłość portali utrzymujących się z reklam. Polega na tym, że treść jest zasłonięta prośbą o wyłączenie adblocków (dodatków do przeglądarek internetowych blokujących reklamy). Niby reklamy nie są inwazyjne, ale tak naprawdę są. I zaburzają odbiór. I myślisz sobie: nie po to instalowałem adblocka, żeby oglądać więcej reklam niż na ulicy, tylko po to, żeby spokojnie sobie poczytać.

Pozostało xx% treści…

Zasłaniacz treści, którą chcemy poznać. Odblokowany po opłaceniu subskrypcji. Przykłady: artykuły Gazety Wyborczej, niektóre artykuły w Grupie Infor (Dziennik Gazeta Prawna, Forsal, Infor Kadry, Infor Księgowość…). Innymi słowy, mamy do czynienie z paywallem – wymuszaniem opłat za dostęp do treści.

Galeria

Artykuł, nawet krótki, jest dzielony na strony. I do tego jest pokaz slajdów. Moje pytanie jest takie: czy ja mam do czynienia z pokazem zdjęć? Niekoniecznie pasujących? Jeszcze dołóżmy stopniowanie, rankingi i na ostatniej stronie przejście do innych artykułów.

Łączenie artykułów na stronę

Czytasz sobie artykuł, kończysz go, a tu następne czekają. Spotkałem się z czymś takim w portalach grupy NaTemat oraz Neewsweeku Polska. Jeśli są związane tematycznie, mogą być. W przeciwnym razie jest to rak, który trawi zdrową tkankę Internetu.

 

Znacie jeszcze parę innych trendów internetowych? Podzielcie się!

 

 

Humor, Podróże, USA

Wyprawa folklorystyczna

Dawniej, kiedy jeszcze ubiegając się o wizę do USA nie przechodziło się przez formularz DS-160, ludzie musieli stać w kolejce po wniosek o wizę, a następnie stać w kolejce do rozmowy w konsulacie lub ambasadzie. Wtedy ludzie zastanawiali się, co zrobić, aby dostać wizę do USA. Mało kto otrzymywał. Często pojawiali się ludzie w strojach ludowych.

Teraz proces ubiegania się o wizę do USA przebiega tak:

1. Wykonujesz zdjęcie do wizy. Wymagania możesz przeczytać na stronie internetowej Departamentu Stanu USA lub na Ustraveldocs.com.

2. Wypełniasz formularz DS-160, Na zakończenie podpisujesz i zatwierdzasz. KONIECZNIE musisz zapisać numer wniosku i wydrukuj stronę z potwierdzeniem.

3. Rejestrujesz się na Ustraveldocs.com, logujesz się i opłacasz opłatę za rozpatrzenie wniosku (MRV) w wysokości 160 USD. UWAGA: nie opłacaj w dolarach tylko podaną na tej stronie wartość zgodnie z aktualnym kursem konsularnym.

KONIECZNIE zapisz numer potwierdzenia opłaty, jeśli opłata nie będzie natychmiast zaksięgowana. Z mojego doświadczenia najszybszym sposobem opłacenia jest płatność internetowa kartą. Dlaczego? Nie musisz podawać wartości transakcji, danych odbiorcy, a płatność zostanie zaksięgowana zaraz po zatwierdzeniu.

4. Umawiasz wizytę w ambasadzie/konsulacie przez wybranie w kalendarzu pasującego terminu. W tym kroku można wybrać między odbiorem paszportu w punkcie TNT lub wysłaniem kurierem do domu. Po zatwierdzeniu terminu KONIECZNIE wydrukuj potwierdzenie umówienia wizyty.

Wizyta

Jeśli przyjdziesz na ulicę Stolarską przed 8.00, będzie pustawo. Od około 8.15 zaczynają się zbierać ludzie. Z daleka wyglądają jak jakaś wycieczka, jakich w Krakowie wiele, ale nie dajcie się zwieść! Trzymają teczki, torebki, paszporty przy sobie i podchodzą do pana, który sprawdza listę obecności. Taka kolejka może wyglądać tak:

Zdjęcie zapożyczone z Google StreetView

Po odhaczeniu na liście dostajesz numerek i idziesz na drugą stronę ulicy Stolarskiej pod drzwi.

Kontrola bezpieczeństwa

Jeśli latacie czy odwiedzacie większe muzea, będziecie wiedzieć o co chodzi. Jeśli nie, możecie obejrzeć sobie filmy instruktażowe dotyczące kontroli bezpieczeństwa na lotnisku. Procedura wygląda bardzo podobnie.

Różnice: nie wolno wnosić sprzętów elektronicznych, broni, materiałów wybuchowych, zapalniczek, zapałek, plecaków, dużych toreb, ostrych narzędzi, jedzenia, płynów. Telefon można zostawić w depozycie ochrony.

Następnie udajemy się do sali z dwiema kolejkami przedzielonymi szarfą.

Poczekalnia

W poczekalni jest telewizor, ulotki, wzór upoważnienia do odbioru paszportu z wizą, szarfa dzieląca kolejki i pan(i), która sprawdza paszporty i formularze DS-160. Jeśli nie został zatwierdzony ten formularz lub nie ma zgodnego z wymogami zdjęcia do wizy, będziesz zawrócony. Jeżeli jest OK, idziesz do wolnego okienka w recepcji na skanowanie odcisków palców. Najpierw lewa dłoń (bez kciuków), prawa i oba kciuki. Instrukcja jest obok czytnika. Po zeskanowaniu odcisków idziesz do drugiej kolejki.

Rozmowa

Właściwa część się zacznie po wywołaniu do wolnego okienka. Idziesz z dokumentami i paszportem opatrzonym naklejką i zaczyna się rozmowa. Może być po angielsku, po polsku lub po rosyjsku. Przeprowadzają je Amerykanie. Nie trwa długo. Na koniec dowiadujesz się, czy dostaniesz wizę. Jeśli dostaniesz, paszport zostaje zatrzymany w konsulacie/ambasadzie. W przeciwnym razie zostanie zwrócony wraz z uzasadnieniem odmowy.

Trafiłem na panią w średnim wieku bardzo podobną do pewnej pani profesor u mnie na uczelni. Miałem 3 pytania: dokąd jadę w USA, z kim jadę i czy tam odbywa się konferencja naukowa. Odpowiedziałem na pytania i wiza przyznana. Jak się okazało po dostarczeniu, na 10 lat.

Kurier

Dostarczaniem paszportów do odbiorców oraz przewożeniem dokumentów do ambasady/konsulatu zajmuje się TNT. Opcja dostarczenia paszportu do domu / firmy / kogoś z rodziny / znajomego nazywa się Premium Delivery. Płaci się 24 zł przy odbiorze.

I to by było na tyle przygody z Konsulatem USA w Krakowie. Ten wpis nie był bardzo oryginalny oraz sponsorowany przez twórców kampanii „Do Stanów Zjednoczonych bez wiz”. Jeśli przysiądziecie do wyszukiwarek internetowych (jak Wujek Google), znajdziecie dużo treści (contentu) o amerykańskich wizach.